Teraz jest 25 kwi 2014, o 04:21

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 cze 2010, o 08:08 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
Sprawa chyba dojrzała, doświadczenia jakieś tam mamy, myślę więc, że warto sporządzić ranking szpitali do rodzenia. Takie, które polecamy i których nie polecamy. O tym, jak rozpatrywać szpitale do rodzenia, było szerzej na blogu: http://www.dzieciowo.pl/2010/06/jaki-powinien-byc-idealny-szpital-do-rodzenia.html
Proponuję kilka punktów rozpatrywania sprawy, które zaproponowałam na blogu. Każdy z punktów oceniajmy od 1 do 6. Plus krótki (lub dłuższy) komentarz, żeby ludzie wiedzieli, dlaczego akurat taka ocena. To pomoże, jak myślę, osobom, które zastanawiają się nad wyborem szpitala, a po pewnym czasie urośnie nam niezła baza danych.
Działy do oceniania proponuję następujące:

1. Stosunek lekarza do pacjenta
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
4. Stan sanitarny
5. Opieka pielęgniarek i położnych

Zapraszam do dzielenia się opiniami!

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 cze 2010, o 08:30 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
No i sama sobie odpowiem :) Oceniam Szpital w Polanicy-Zdroju na ul. Jana Pawła II (to jedyny szpital w Polanicy, nie można się pomylić).
Poród w marcu 2008

1. Stosunek lekarza do pacjenta - 5
Ordynator ginekologii i porodowki bardzo kontaktowy, nie ma problemu z uzyskaniem żadnych informacji nt. leczenia, dziecka itp. Zdarzyła się średnio naburmuszona pani doktor.
2. Kompetencje lekarzy i innych - 4.
kompetencje położnych oceniam bardzo wysoko, pielęgniarki w porządku. Lekarze OK, nie było żadnej obsuwy. Jedyny minus to anestezjolog, który powinien przyjść do mnie wcześniej i wypełnić formularz przed cc, ale sobie olał sprawę. Powiedziałam, że nie będą mnie kroić bez rozmowy z anestezjologiem, w związku z czym cc nieco się przesunęło :)

3. Wyposażenie - 5.
Sale do rodzenia jednoosobowe. Sale na porodówce i oddziale noworodkowym jedno- i dwuosobowe. Świetnie wyposażone, nowe i wygodne łózka, ładne szafki. Na porodówce sale monitorowane, z łazienkami. Sprzęt do KTG bez zarzutu, fotele ginekologiczne wygodne i nowe. Izba przyjęć - fantastyczna!!

4. Stan sanitarny - 5
Wyposażenie łazienek na 6. Nowe, piękne kabiny, baterie przysznicowe z możliwością ustawienia konkretnej temperatury (np. 36 st C), toalety z takimi wichajstrami do trzymania, wszędzie kafelki, zero grzyba, wszystko nowiutkie. Jedyna wada - łazienki mogłyby być dokładniej sprzątane. Na porodówce sale z łazienkami (jedna łazienka na dwie sale dwuosobowe), na oddziale noworodkowym sale jednoosobowe mają łazienki, sale dwuosobowe - łazienkę na korytarzu.

5 - opieka pielęgniarek i położnych - 6
Bez mrugnięcia okiem. Nie było problemu z zawołaniem nawet w środku nocy i do pierdoły. Żadnych fochów, chętnie wszystko pokazywały i radziły, tłumaczyły jak krowie na rowie, promowały karmienie piersią, dzieci dokarmiały w ostateczności, jak ktoś naprawdę nie miał pokarmu. Dzieci na salach razem z matkami.

Czy polecam? Gorąco polecam!

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 cze 2010, o 19:13 
Offline
Stały bywalec

Dołączył(a): 28 mar 2010, o 21:26
Posty: 184
Ja będę oceniać szpital w Wołominie - pod Warszawą - jedyny szpital w Wołominie gdzie rodziłam swe dziecię 29 gruddnia 2009 r. Chciałam tylko zastrzec, że to moja osobista ocena i jeżeli ktoś by wspominał owy szpital lepiej to proszę się podzielić swoją opinią.

1. stosunek lekarza do pacjenta - 4
Lekarz który mnie przyjął o 3 nad ranem - obrażony, że przyjechałam na porodówkę z 2 cm rozwarciem. Gdy stracił dzidziuś tętno o 6.40 rano podał mi tlen i powiedział, że on o 7 kończy zmianę i nie zrobi mi cc bo już idzie do domu, może następny lekarz mi zrobi cc jak uzna to za stosowne :shock: Lekarz który przejął mój jakże uroczy poród przemiły, fachowy cc wykonał o 12.20 po południu gdy dzidziuś stracił już drugi raz tętno. Za to pani pediatra z oddziału noworodków do odstrzału - stara, nie miła jędza.

2. kompetencje lekarzy i innych - 4
Gdyby nie incydent z początku nie miałbym w sumie jakiś większych zastrzeżeń. Jedna wada, lekarze nic nie mówią, co, po co i dla czego :( rzeba ciągnąć za język.

3. Wyposażenie - 5
Porodówka po remoncie. Sale do rodzenia pojedyńcze. Piłki, wanna, maty, ktg raczej nowe, nowe łóżka do rodzenia. Czysto i schludnie. Sale po porodowe 3 - 4 os z możliwością wykupienia sobie osobnego pokoiku z tv, szafą, przewijakiem, wanienką dla maluszka i dodatkowym łóżkiem dla małża - bo nocować mógł (musiał mieć tylko kapciuszki domowe) oraz posiłkami dla małża w cenie. Jak ja rodziłam było to 200 zł za dobę, ale nie żałuję, cisza, spokój, intymność.

4. Stan sanitarny - 5
Jak wspomniałam porodówka po remoncie więc łazienki i toalety również się załapały na odświeżenie. Niestety wszystko na korytarzu - ale kolejek nie było. Można by tylko lepiej sprzątać bo niektóre Panie w szoku po porodowym zapominały sprzątać po sobie.

5. Opieka pielęgniarek i położnych - 3
Dżizas jak ktoś nie lubi swojej pracy to niech ją zmieni. Położne wiecznie obrażone. Z łaską coś pokazywały. Jak zdarzyło mi się poprosić o pomoc to jęczały jak bym je poprosiła nie wiadomo o co. Raz mi pokazały jak przystawić synka do piersi. Coś mi nie poszło więc poprosiłam ponownie o pomoc - usłyszałam, że już raz miałam pokazane :shock: Dla mnie te 4 dni z tymi babami to był koszmar. A pani od noworodków to już biły na głowę resztę personelu. Żeby dokarmić młodego musiałam go zostawić na siłę - po cc nie miałam odrazu pokarmu, a młodzież coś jeść musiała. Zdarzyła się jedna położna przed nowym rokiem która zaopiekowała się mną przez jeden dzień - chyba dzięki niej przeżyłam, ale jedna miła osoba to za mało na tyle koszmarów na oddziale.

Dzieci na salach razem z mamusiami.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 cze 2010, o 13:45 
Kraków, szpital im.Narutowicza, ul.Prądnicka 35, poród w lutym 2010
1. Stosunek lekarza do pacjenta - 6
Lekarze bardzo pomocni, mili, fachowi, życzliwi.
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu - 5
Nie mogę dać 6, bo za mało widziałam. Poród miałam naturalny, bez komplikacji. Nie zdarzyło mi się słyszeć jakichkolwiek zarzutów ze strony pacjentek wobec personelu szpitala. Dodam tylko, że noszę pamiątkową bransoletkę, której nie da się ściągnąć (można tylko przeciąć = zniszczyć), i położna, która przyjmowała mój poród, wkłuła mi wenflon pod tą bransoletkę (chociaż byłam gotowa się jej pozbyć, a takie wkłucie nie było łatwe).
3. Wyposażenie szpitala - 6
Jedyny sprzęt medyczny z jakim miałam do czynienia to aparat do KTG - bez zastrzeżeń. Sale do porodów rodzinnych są dwie, wyposażone we wszystko - piłki, uchwyty na ścianach, liny, materace, krzesło z dziurą w siedzisku i uchwytami (może ktoś zna fachową nazwę tego ustrojstwa), a nawet piłeczki z wypustkami służące na masażu pleców (sprawca tego zamieszania dzielnie ich na mnie używał). Do sal przylegają łazienki z głęboką wanną z hydromasażem - spędziłam w takiej wannie godzinę i nie musiałam się o to prosić - położna sama mnie tam skierowała. Druga faza porodu odbywa się na fotelu porodowym (stan - bez zarzutu) - dla mnie to bardzo ważne, bo nie wyobrażam sobie rodzić na leżąco. Co do sal - sprawa jest bardziej skomplikowana. Porodówka ma dwie części - część wyremontowaną, i część starą. W starej części są podobno sale kilkuosobowe - szczegółów nie znam, nie byłam. W części wyremontowanej są sale dwuosobowe (i jedna, chyba płatna, jedynka), każda z własną łazienką.
4. Stan sanitarny - 4
Niestety, ten szpital jest stary i od dawna nieremontowany. Jedyna wyremontowana część to kilka sal poporodowych - co do tej części nie mam najmniejszych zarzutów. Sale do porodów rodzinnych są niestety ulokowane w pomieszczeniach, które ostatni remont widziały kilkadziesiąt lat temu. Mamy tam więc odłażący gumolit, poobijane z farby futryny starych drzwi itp. Wyjątkiem są nowe łazienki.
Poza wrażeniem estetycznym, muszę jednak zaznaczyć, że żadnego zakażenia stamtąd nie wyniosłam, więc bez obaw ;)
5. Opieka pielęgniarek i położnych - 5/6
Położna - wspaniała kobieta, nie pozwoliła mi się nad sobą rozczulać, a jednocześnie traktowała mnie po ludzku. Stale pomagała, podpowiadała w jaki sposób ulżyć sobie w bólu. Nie nacięła mnie - bo nie było potrzeby. Dzięki niej wyszłam z tej imprezy z jednym szwem na mikropęknięciu - a to był mój pierwszy poród.
Pielęgniarki - no cóż. Miłe i pomocne - jeśli je o to poprosić. Pokazały mi jak przewijać dziecko - ale już karmienie musiałam wypraktykować sama. Nikt mnie nie zapytał, czy sobie radzę, a prosić o pomoc jakoś mi było głupio. Wobec dzieci super delikatne i zaangażowane tak, jakby się opiekowały własną rodziną. Wobec pacjentek - miałam wrażenie, że założyły, że współczesna kobieta sama już wszystko wie.

Czy polecam? Tu trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jeden szkopuł: w tym szpitalu NIE PODAJE SIĘ ZNIECZULENIA PACJENTKOM RODZĄCYM SIŁAMI NATURY! Jak mi powiedziano - szpital zatrudnia na tym oddziale jednego anestezjologa, który musi być dostępny na wypadek cesarki. Tak więc, nawet gdybym chciała zapłacić, nikt mi znieczulenia nie poda.
Ja znieczulenia (przez większość czasu) nie chciałam, więc mi to nie przeszkadza; kolejne dzieci zamierzam rodzić w tym samym szpitalu. Jak komuś zależy na znieczuleniu, to niestety - nie ten adres! Jeżeli nie - GORĄCO POLECAM.


Góra
  
 
PostNapisane: 17 cze 2010, o 10:07 
Offline
Mieszka tu i szlus

Dołączył(a): 17 cze 2010, o 09:30
Posty: 1097
Prywatny szpital ginekologiczno - położniczy w Katowicach, ul. Łubinowa.


1. Stosunek lekarza do pacjenta
- Rewelacja. Na multum lekarzy, których tam spotkałam (włączając neonatologa i pediatrów) tylko 1 pani pediatra niemiła była (ale nie jakoś drastycznie, podejrzewam, że standardowa polska lekarka). Tak się złożyło, że jakieś uczulenie mi wyskoczyło, to nawet pediatra do mnie przychodził na diagnozę :lol: Zresztą, to samo tyczy się położnych, pielęgniarek i świetnych praktykantek ze ŚlAM :)

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
- wg mnie wysokie. Spora część personelu z tytułem doktora.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
- szpital ma 4 lata, sprzęt nowiutki, wyposażenie sali porodowej: wanna, świetne łóżko, piłki, krzesło porodowe, toaleta, do tego świeczki i muzyka, sala przedporodowa 4osobowa, co akurat za plus uważam, w kupie nam raźniej było ;) poporodowe sale 2osobowe z łazienkami, czyściutkie, z telewizorem, dodatkową umywalką, przewijakiem i wanienką dla dzieci.

4. Stan sanitarny
- rewelacja

5. Opieka pielęgniarek i położnych
- jak wyżej

Dodam, że szpital ma kontrakt z nfz i to wsio miałam za darmo :) Warunkiem jest bycie pacjentką któegoś z lekarzy.

_________________
http://www.dzieciologia.blogspot.com
http://www.szajajaba.blogspot.com

I nowość: www.smacznaksiazka.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 cze 2010, o 14:37 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
No właśnie. Dlatego uważam, ze prywatyzacja jest jedynym ratunkiem dla służby zdrowia. I jak patrzę, jak politycy odżegnują się od niej rękami i nogami, to mi normalnie żal.

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 cze 2010, o 12:10 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2010, o 10:31
Posty: 738
Lokalizacja: Radom
Oceniam Radomski Szpital Specjalistyczny im. dr Tytusa Chałubińskiego. Podobnie jak przedmówczynie pragnę podkreślić, że jest to moje subiektywne odczucie, można się ze mną nie zgadzać :D

1. stosunek lekarza do pacjenta – 4+
Ogólnie poza sławetnym "Ooo, jakie dziwne krocze" nie mogę zarzucić nic lekarzom. Mimo silnych bóli na godzinę przed porodem, przyszedł do mnie lekarz i ze mną żartował, zagadywał. Kilka godzin później ten sam pan podał mi dziecko do łóżka, gdy nie mogłam podnieść się po porodzie. Uwaga, sam podszedł, i zapytał czy nie chce Młodej, oraz obejrzał i pochwalił że ładna dziewczynka :D Takie ludzkie gesty u lekarzy są na wagę złota. Inny pan przyjmował poród i szył mnie, trochę krzyczał w czasie porodu, ale teraz, z perspektywy czasu wiem, że gdyby mnie nie opieprzył w danym momencie, bym się zaczęła nad sobą litować, i poród by się przedłużał. Taki kryzys mnie naszedł.

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane) - 4+
Nie zaobserwowałam braków w umiejętnościach, jednak minus za formę obchodów. Nie było badania, tylko analiza morfologii krwi i pytanie o samopoczucie.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.) – 3
No cóż, jest to stary szpital. Od roku w budowie jest nowy pawilon ginekologiczno-położniczy, więc ten zostawiony jest samemu sobie. Efekt taki, że niewiele się tam zmieniło od czasów gdy ja się rodziłam. Sale porodowe jednoosobowe, KTG raczej starszej daty, ale hulało ;p Minus za to, że po porodzie około godzinę spędziłam na holu, nim mnie umieszczono na sali dla matki z dzieckiem. Sale przystosowane na 5 osób, ale umieszczano nas tak, aby nie było więcej niż 3 osoby. Dziecko cały czas jest z matką, z tym że jest pokój opieki nad noworodkami, gdzie można zostawić dziecko, podczas gdy się idzie na badanie czy pod prysznic.

4. Stan sanitarny – 5
Bardzo czysto, panie na bieżąco sprzątały, i jeszcze nas pilnowały, aby mieć porządek przy łóżku. Potrafiły przyjść i pomóc układać rzeczy w półce, byle by schludnie było. Krótko rzecz biorąc robi się co może aby stary oddział żywcem z lat 70-tych przynajmniej był czysty. Bakterii i innych złośliwych epidemii nie było, choć słyszałam, że 2 lata temu były.

5. Opieka pielęgniarek i położnych – 2/5
2 dla pań, które mnie przyjmowały i zajmowały się, nim dostałam się na salę porodową. Nie miłe, dogadujące. Ja sobie nie pozwalałam na komentarze, ale ze mną przyjmowana była 17latka, to usłyszała że z ch.. nie zabawa, że nauką by się zajęła i niech tak nie stęka, bo ma małe rozwarcie i boleć to ją dopiero zacznie. Nikt mi nie pomógł nieść torby, zwijając się z bólu sama ją sobie zataszczyłam na oddział. Mojemu facetowi powiedziały że nie może wejść na porodówkę, podczas gdy normalnie wlazł, tylko innymi drzwiami. PS. Nie chcieliśmy porodu rodzinnego.
Po porodzie natomiast super. Panie pomocne, opiekuńcze, można było luźno z nimi porozmawiać i o opiece nad dziećmi i modnym kroju butów, czyli luzik. Mijające mnie na holu pielęgniarki zawsze się uśmiechnęły, podszczypnęły, zagadały, pochwaliły. Do niemowląt odnosiły się z szacunkiem i sympatią.

Podsumowując pierwsze wrażenie negatywne, wrażenia estetyczne również, ale dobra atmosfera i opieka. Ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam.
Nie ma opcji znieczulenia, porodów rodzinnych, jest zaś opieka nad wcześniakami i chorymi maleństwami kobietami z powikłaniami porodowymi. Ciąże mnogie też są przyjmowane.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 cze 2010, o 08:53 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
Cytuj:
Aaaaa Kruszyzna - jedzenie mi mama dowoziła - nie jadłam szpitalnego :D

Cwaniara :D

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 wrz 2010, o 16:54 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
No i dobra, oceniam kolejny szpital. Tym razem klinika na ul. Dyrekcyjnej we Wrocławiu.

Stosunek lekarza do pacjenta - 3
Nie mam zastrzeżeń odnośnie opieki nad ciężarnymi i rodzącymi. Opieka po porodzie również jest ok. Natomiast cała reszta woła o pomstę do nieba. Jeśli pediatry nie pociągniesz za język, niczego się nie dowiesz. Lekarz jak alfa i omega oznajmia, że zrobimy z dzieckiem to i to. Ale dlaczego zrobimy, jak zrobimy, po co zrobimy - tego nie mówi. On nie jest od rozmów z matkami, tylko od ferowania wyroków. Matka obecna przy badaniu dziecka to zło konieczne.

Kompetencje lekarzy - chyba 5
Na Dyrekcyjnej pracuje najlepszy spec od USG we Wrocławiu - dr Floriański. USG przez niego zrobione jest zrobione porządnie, a dziecko naprawdę przebadane. Ciężko mi wypowiadać się odnośnie kompetencji innych lekarzy. Może tak: nie trafiłam na przejawy niekompetencji, o.
Położne są zupełnie w porządku.
Babki z noworodkowego - cóż, zależy od zmiany. Jedne są naprawdę zaangażowane w pracę, na widok innych słychać zgrzytanie zębów.

Wyposażenie szpitala - 4
Świetny sprzęt USG. Ale sala do rodzenia jest czteroosobowa. Łóżka poprzedzielane parawanikami. Kiepsko. Sala operacyjna dawno nieremontowana, nieciekawie to wyglądało. Łóżka szpitalne koszmarne - krzywe, niewygodne. Sale od 2 do 10 osobowych, starych i zaniedbanych.

Stan sanitarny - 1
Katastrofa. Pozatykane kible, grzyb na scianach, rozwalone umywalki i prysznice.

Opieka pielegniarek i poloznych - 3
Zalezy na kogo sie trafi. Do poloznych nie mam nic, z pielegniarkami dzieciecymi bywa roznie. I dobrze, i strasznie.

Polecam czy odradzam? Raczej odradzam.

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2010, o 22:30 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 3 lip 2010, o 18:24
Posty: 18
Warszawa, Szpital Św. Rodziny na Madalińskiego, poród: marzec 2010 (zakończony CC)
1. Stosunek lekarza do pacjenta - 5 z minusem/5
Tylko na porodówce miałam zastrzeżenia co do lekarzy, ponieważ nie za dokładnie czytali moje wyniki badań. Na pierwszym obciążeniu glukozą miałam bardzo zły wynik, za to przy 75g wynik był prawidłowy i mój ginekolog nie stwierdził cukrzycy ciążowej. A oni uparcie mi wmawiali, że jednak ją mam. Dopiero jak prosiłam ich o dokładne przeczytanie wyników, przyznawali mi rację. I co z tego jak później wszędzie słyszałam o cukrzycy (dieta na sali poporodowej) i wpis do książeczki dziecka: matka z cukrzyca ciążową. Niedokładnie przeczytali też zaświadczenie od lekarza okulisty bo dopiero po prawie 3h w bólach partych zaczęto się zastanawiać nad CC. A okulista napisał, ze można mnie max. przetrzymać na bólach partych pół godziny.
NA sali poporodowej nie miałam zastrzeżeń co do pracy lekarzy, jeden z nich nawet wdał się ze mną na obchodzie w kilkunastominutową gadkę na temat szwów, szycia itp. po tym jak się dowiedział, ze operowałam zwierzęta i stosowałam te same ściegi. Nie wypisywali na siłę, dziecko miało żółtaczkę-leżałam tydzień. Chociaż w dniu wyjścia do domu zastanawiali się czy jeszcze nas nie zatrzymać mimo tego, że na moje miejsce czekały już kobiety z porodówki.

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane) - 5/5
Na każdej z sal zarówno pielęgniarki, lekarze jak i położne bardzo, bardzo mili.Zwłaszcza młode położne na sali poporod. które o każdej porze dnia i nocy służyły pomocą w przystawianiu dziecka do piersi. Były na każde zawołanie, nigdy nie krzyczały na żadną z kobiet, odpowiadały po kilka razy na te same pytania i nigdy nie sprawiały wrażenia, że są tu za karę. Po CC miałam bardzo silne bóle głowy i zanim zwlekłam się z łóżka do płaczącego dziecka to położne już były i pomagały zarówno mi jak i dziecku. Parę razy tez kazały mi leżeć i odpoczywać, a same zajęły sie dzieckiem. Na życzenie sprowadzano konsultanta laktacyjnego.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.) - 5/5
Co prawda miałam pecha bo ten szpital ma 4 sale porodowe jednoosobowe i jedną salę dwuosobową. I ja właśnie trafiłam na dwuosobową. Ale i tak było komfortowo i sympatycznie. Sale poporodowe świeżo po remoncie, max. 3 osobowe, w każdej sali łazienka. Szkoda tylko, że nie wszystkie łóżka na sali były na pilota:D.
4. Stan sanitarny - 5/5
Na porodówce możliwość korzystania z toalety wraz z przyjacielem tj. stojakiem+kroplówką (szerokie przejścia). Salowe bardzo dbały o czystość na sali poporodowej.

5. Opieka pielęgniarek i położnych - 5/5
j.w.

Szczerze polecam!Nie mam prawie żadnych zastrzeżeń (pkt.1)co do pracy lekarzy, położnych i funkcjonowania szpitala. Wszędzie czysto, nowocześnie, przytulnie. Nikt na nikogo nie krzyczy, nie pogania, nie karci. Jedynie godziny odwiedzin mogliby zmienić. W marcu były 15:00-19:00.
Dodam, ze nie znałam tam żadnego lekarza, nie miałam opłaconej położnej.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2010, o 21:54 
Offline
Zagląda zza winkla

Dołączył(a): 10 lis 2010, o 21:28
Posty: 1
Szpital im. Rydygiera, ul. Sterlinga, Łódź

1. Stosunek lekarza do pacjenta
To zależy, na którego trafisz:) Ja leżałam przed porodem na OCP-ie i jedyne, co mogę powiedzieć to to, że traktowano nas troszkę jak histeryczki. Ale może i się tak zachowywałyśmy? Po porodzie rewelacja, każdą oglądali, każdej pomagali. 5-
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
Dr W po moim monicie o sączących się wodach, stwierdziła, że to czop płodowy. Po tym, gdy poinformowałam ją, że ten odszedł kilka dni wcześniej, stwierdziła, że musiało mi się przywidzieć. Za to Pani dr, która wzięła mnie na USG i potwierdziła sączenie wód zachowywała się jakbym co najmniej była jej najukochańszą siostrą. Ordynator i z-ca - znają się na rzeczy i potrafią podejmować szybkie decyzje. 5- za panią dr W.
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
Sala przedporodowa- 3 łóżka przedzielone kotarami, ciasno, ale chociaż światło przygaszone. Porodówka jedna, więc rodzące są jakby ustawiane w kolejce wg stanu zaawansowania. Są dwa fotele- jeden dizajnerski specjalnie zaprojektowany by pomóc rodzącej i jeden taki zwykły, który używany jest np do przebicia pęcherza płodowego. Sala wielkości połowy sali gimnastycznej, do niej przylegał pokoik poporodowy, także oddzielony kotarą, więc słyszałam jak inne rodziły (a, że był piątek trzynastego, to było nas chyba 5 czy 6). Dodatkowe wyposażenie- worek sako, cóż za przeklęte ustrojstwo! :)
Sale są 4 osobowe, tak, że akurat mieszczą się 4 łóżka, 4 wózeczki z dziećmi (sale typu rooming-in, jak to się chwalą) i matki. Do pokoju nie wolno wchodzić odwiedzającym (odwiedziny są 2x po 2 h dziennie), rozmowy toczą się na korytarzu. W weekend wyglądało to jak na targowisku, ale założenie słuszne- przy tym wietrzeniu nie masz ochoty na to by ciągle ktoś właził do pokoju, a i idiotów, którzy chorzy przychodzą w odwiedziny nie brakuje. 4=
4. Stan sanitarny
Spuśćmy zasłonę milczenia (to chyba 1 czy 2?) Łazienki są. Ubikacje też. 2 prysznice na 4 czy 5 pokoi... Oczywiście nieśmiertelne kotary, a kosmetyki i ciuchy kładzie się na koszu, bądź parapecie, bo nie ma krzeseł. Generalnie lepiej się niczego nie dotykać za bardzo, wchodzi się w klapkach pod prysznic, myje i zapomina. O toaletach mogłabym napisać pracę dyplomową nt chamstwa i buractwa wśród matek i kobiet w ciąży. Krew, wymiociny i inne prezenty na deskach były codziennością. Mimo, że stał tam mop, parzył w ręce. Ale to nie wina szpitala tylko braku kultury. Sale ok, codziennie sprzątane. 2
5. Opieka pielęgniarek i położnych
Położna podczas porodu zapamiętała moje imię i imię tego w brzuchu i podtrzymywała nas na duchu. Inna, gdy mały miał zaparcie masowała go przez 3 godziny (w nocy) Na każde zawołanie, pomocne. Poradnia laktacyjna na miejscu, Pani z tej poradni każdej pomogła, odpowiedziała na tryliard pytań. Szpital pro-laktacyjny i przyjazny dziecku. Tutaj 6.
Nie wiem, gdzie to wpisać, więc w podsumowaniu- nie ma opcji ZZO. Dlatego mimo raczej pozytywnej opinii, jeśli zwariuję i zechcę mieć 2 dziecko- poszukam takiego, gdzie w tym cierpieniu trochę mi ulżą.
Sękju.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 sty 2011, o 23:24 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
Szpital Uniwersytecki nr 2 im. J. Biziela w Bydgoszczy
Poród: 3 października 2009 r. Jako, że zbyt dużego wyboru nie miałam (w owym czasie, aż dwie porodówki), zdecydowałam się na lepsze zaplecze, czyli oiom noworodkowy itp.

1. Stosunek lekarza do pacjenta:
Ginekolodzy - Opiek na bardzo dobrym poziomie, rzetelna informacja, odpowiednio dawkowana. (Przynajmniej w moim przypadku, gdyby zastrzelili mnie od razu zagrażającą zamartwicą wewnątrzmaciczną, to bym chyba cały czas ryczała, bo niestety wiem co to oznacza, a że nie powiedziano mi tego wprost to miałam trochę mniej stresu) Nie za bardzo dbają o intymność w czasie obchodów i nie pytają się o zgodę na obecność studentów podczas badań. No i niektórzy lekarze traktują pacjentki, tak jakby co najmniej one też studia medyczne skończyli. Ale to ostatnie nie jest regułą. Za to odejmuję punkty! Ocen: 4-
Anestezjolog: Ci z którymi ja miałam do czynienia, to naprawdę świetni ludzie, no może po za tym gazikiem ;) Ocena: 5
Neonatolodzy - rewelacja, lekarze z powołania, z szacunkiem traktuję i dzieci, i ich rodziców. Jak trzeba wszystko dokładnie wytłumaczą. (zaznaczam, ze nie znam wszystkich lekarzy) Ocen: 5
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane):
Jak już pisałam, pracują tam świetni specjaliści, którzy potrafią szybko odjąć decyzję w razie potrzeby! Nie ma tu problemów z cc w sytuacjach zagrożenia. Wcześniej też słyszałam raczej dobre opinie. Ocena: 5
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.):
Patologia późnej ciąży z traktem porodowym, generalnie rewelacja, chociaż mogliby bardziej zadbać o konserwację hydrauliki. Trakt porodowy z zamykanymi boksami, które są oddzielone murowanymi ścianami, chyba w każdym jest łazienka z prysznicem, ale nie mogę tego potwierdzić, bo byłam tylko w jednym.;) Piłek i tym podobnych cudów nie widziałam. Sale są dwu- lub trzyosobowe z systemem rooming-in. Łazienki są raczej na korytarzu - jedna na dwie sale (jest kilka dwuosobowych z oddzielną łazienką na patologii). Dostęp do kuchni, mikrofalówki, czajnika, lodówki. Ten oddział był niedawno remontowany. Patologię wczesnej ciąży pozostawię bez komentarza, najogólniej rzecz ujmując - oddział błaga na kolanach o remont. Więcej nie wiem, bo spędziłam tam zaledwie kilka godzin.
OIOM noworodkowy - rewelacja, też po remoncie, patologia noworodka trochę gorzej, ale nie jest źle.
Dodatkową zaletą jest laktarium, a raczej pani, która zbiera mleko od mam i przekazuje je ich dzieciom na oiomie neonatologicznym i patologii noworodka.
Ogólna ocena: 4
4. Stan sanitarny:
Wszędzie jest czysto, porodówka po remoncie. Podłogi to chyba 4 razy dziennie myją! Problem jest tylko z prysznicami na korytarzach, ale to częściowo wina samych rodzących, a szpital nie naprawia na bieżąco. Punkty w dół za patologie wczesnej ciąży, chociaż tam też jest czysto (Starają się, jak mogą)
Ocena: 4
5. Opieka pielęgniarek i położnych
Położne i położni :) są świetne, zawsze pomogą i pocieszą, jak trzeba. Są bardzo miłe. 5/5
Pielęgniarki noworodkowe to inna historia. Niektóre są bardzo miłe, inne nie powinny pracować z ludźmi. Stosunek do rodziców tych drugich rodem z PRL- zbędny dodatek do dziecka. Tekstów typu: takie duże piersi powinny wyprodukować 400 ml pokarmu, pozostawię bez komentarza. Wiedza o laktacji jest prawie żadna, nie potrafią pomóc w trudnych przypadkach (np: takich jak mój - mała buzia, wielki opuchnięty cyc. tzn. opuchnięta otoczka, która równa się brakowi brodawki) Wszystkie są bardzo oddane dzieciom. Ocena: 4/5 ze względu na tę miłą część personelu.

Ogólnie jestem zadowolona i wybrałabym ten szpital jeszcze raz. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2011, o 09:47 
Offline
Stały bywalec

Dołączył(a): 2 sty 2011, o 21:22
Posty: 167
Lokalizacja: Kraków
Szpital im. Żeromskiego w Krakowie; poród - koniec września 2010

1. Stosunek lekarza do pacjenta

Ginekolodzy - różnie, oj różnie. Rodzę Ci ja sobie siódmą godzinę, skurcze co 5 minut, jeszcze nastrój dobry, coś tam z mężem gaworzę a tu na obchód wpada jakiś straszy doktor. Nie podam nazwiska, bo się nie przedstawił ;) Zbadał mnie i oświadczył, że on tu akcji skurczowej nie widzi i " za godzinę proszę z tą panią na patologię". :shock: Na szczęście położna machnęła na gościa ręką i uspokoiła mnie stwierdzając, że ci lekarze czasem kosmiczne głupoty pie.rniczą. Ale to tylko jeden taki agent, resztę ginekologów oceniam na 5 ( miałam styczność z czterema ).

Neonatolodzy i pediatrzy - w porządku, ale raczej trzeba z nich wyciągać informacje, jedna z pań jest baardzo małomówna. Wchodzi, bada, wychodzi. Generalnie 4/5.

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)

Mój poród przebiegł bez większych komplikacji, mały był zdrowy, i przez to nie miałam z lekarzami styczności większej niż konieczne minimum. Ciężko więc mi się wypowiadać, nie wiem, jak personel reaguje w przypadku problemów. Słyszałam jednak, i to od paru osób, dość niepokojącą opinię: szpital jest mocno nastawiony na rodzenie siłami natury. I na karmienie piersią. Wiem, że niektóre dziewczyny są "przetrzymywane" w trakcie porodu, zanim zapadnie decyzja o cc. Tak jak moja koleżanka - 5 h skurczy partych, w końcu ktoś zauważył, że dziecko jest za duże i nie da rady go urodzić o własnych siłach..:( Bez komentarza.. Jeszcze jedno - aczkolwiek nie wiem, czy to wina lekarza, czy tak się czasem dzieje: w czasie ostatniego usg, przed wypuszczeniem mnie do domu, lekarz stwierdził, że wszystko jest w porządku. Po 3 m-cach krwawienia i kolejnym usg zostałam skierowana na łyżeczkowanie. Macica nie była do końca oczyszczona. Dlaczego lekarz tego nie zauważył? Nie wiem. Może wina jego, może sprzętu.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).

Pokoje porodowe są 4,jedoosobowe. W nich drabinki, worki sako, łóżko składane w fotel, materace i piłki. Generalnie czysto,schludnie i przyjemnie. W jednym z pokoi jest wanna. Sale poporodowe - 4 / 6 osób, odwiedziny gości - konkretnie upierdliwa sprawa, bo od 8 rano do 20.00. Łóżka wysokie i zapadnięte w środku; kobiety z pochlastanym kroczem mają wielki problem, żeby z nich zejść. Dla ułatwienia szpital zakupił jednak podnóżki z Ikei :) Przy każdym łóżku stoi "akwarium" dla maluszka.

4. Stan sanitarny

Sale porodowe i poporodowe w porządku, ale łazienka i toaleta.. rozpacz. Prysznice są dwa, w tym jeden baaardzo ciasny, nie ma gdzie położyć swoich rzeczy. Okna nieszczelne, więc w łazience zimno jak jasna cholera. Ogółem - głęboki PRL się kłania.. Prysznic przy salach porodowych - ohyda. Bez klapek ani rusz. Ale można pod nim stać przez cały poród :) Ocena - 5 dla sal, 2 dla sanitariatów.

5. Opieka pielęgniarek i położnych

...i to jest powód, dla którego warto rodzić w tym szpitalu. Ja rodziłam z p. Leną. Kobieta konkretna, spokojna, nienarzucająca się. Doradzała, pomagała, ale wiedziała, kiedy się wycofać. Kiedy wyłam z bólu zaproponowała zastrzyk przeciwbólowy. Pytała czy chcę oxy, i zzo. Zrobiła wszystko, żeby ochronić krocze - skutecznie zresztą.

Pielęgniarki pediatryczne - złote kobiety. Odpowiadały na sto milionów pytań, pomagały przy dziecku, w czasie kryzysu laktacyjnego okładały mnie mrożoną kapustą. Przychodziły po ileś razy pomagać mi w przystawianiu Młodego do piersi, bez zająknięcia. Żadna nie dała odczuć, że się jest dla niej złem koniecznym. Dla mnie bomba - 6.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2011, o 09:52 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
O tak Emmoi za wysokie łóżka porodówki powinny dostawać -5 i po cesarce też miałam problem z zejściem, mimo że łóżko nie było zapadnięte. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2011, o 00:18 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
Ja ocenie Szpital im. PCK w Gdyni Redłowie (jedyna porodówka w Gdyni)

leżałam tam też na patologii ciąży ( prawie 3 tyg :( )


1. Stosunek lekarza do pacjenta
nie jest tak źle, może na całą kadrę ginów trafili się dwaj niemili ( ale na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem ;P ) . Ale ogólnie lekarze mili , szczególnie młodzi - widać że mają chęci i zapał do pracy :) ordynator oddziału też bardzo w porządku :)
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
specjaliści dobrzy , podobno świetnie wykonują cesarki ( tak słyszałam od wielu koleżanek) , większość z nich ma prywatne gabinety. Jak leżałam na patologii już drugi tydzień to potrafili mnie pocieszyć i rozśmieszyć :D . był jeden wyjątek : nazwiska lekarza nie pamiętam ( siwy, niski, stary, w okularach) był po prostu chamski , ale jedna położna powiedziała nam że miał ambicję zostać ordynatorem ale nie wygrał konkursu i się teraz na wszystkich wyżywa, nawet lekarze go nie lubili... pamiętam jak w 3 dobę po porodzie był poranny obchód i sprawdzali moje krocze i zauważyli że wdało się zakażenie , a ten chamski Doktorek przyszedł dopiero jak już inni zdążyli zapisać mi leczenie itp. spytał się : co się stało? a drugi do niego " nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz" no myślałam że spadnę z łóżka ;P
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
sprzęt...hmmm... no nie bł pierwszej jakości ale też się nie sypał, zresztą nie miałam zbytnio czasu zwracać na to uwagę ;P. sale do rodzenia są dość duże, ładne , wyremontowane, rodzinne, tylko szkoda że tylko jedna jest z wanną :(. mi akurat trafiła się sala na położnictwie 4 osobowa ale było miło. jest też sala dla "VIP-ów" z telewizorem plazmowym 2 osobowa i z osobną łazienką.
4. Stan sanitarny
też nie było źle, ręczniki zwykle były i papier ( no chyba że w weekendy ;P ) , toalety dość czyste... chociaż odstraszały plamy krwi na podłodze w łazience... ( ale to jest raczej obowiązek pań które pobrudziły tą podłogę żeby posprzątać po sobie). ale jest jeden rażący minus: tylko jedna łazienka na cały oddział położniczy ... masakra ..kolejki kilometrowe ... więc trzeba było chodzić poza oddział i mijać przy tym tłum odwiedzających...:/ zgroza...
5. Opieka pielęgniarek i położnych
co do położnych to nie mogę mieć większych zastrzeżeń... no chyba że do położnej która opiekowała się mną podczas porodu... o jejku... krzyczała na mnie, powiedziała że mam być cicho ,że wystraszę jej inne pacjentki itp itd... kazała mi kucać gdy ja naprawdę nie widziałam przy tym żadnej ulgi :( ale ona twardo twierdziła że to mi pomoże :/ założyła mi tak felernie wenflon przed porodem że w czasie parcia po prostu mi się wyrwał :/ nacięła mi kroczę zanim nastąpił maksymalny skurcz więc bolało jak cholera :/ poganiała mnie bo urodziłam o 18 40 a ona do 19 zmianę miała :/ a kroczę zszywał mi stażysta : zaczął zszywać tuż po podaniu znieczulenia, więc też strasznie bolało i nie był ani trochę delikatny.
pielęgniarki na położnictwie ( te od noworodków ) to już inna bajka - zmiany dzieliły się na te w porządku i na te które lepiej przespać ;P
nie pokazywały nic odnośnie pielęgnacji noworodka ( może wyda Wam się to banalne ale ja nawet pieluchy nie umiałam założyć - nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z tak małymi dziećmi a ten temat w szkole rodzenia przegapiłam bo akurat trafiłam na patologie :( ) , żadna mi nie pomogła- stwierdziły że muszę się sama nauczyć, i doszło do tego że koleżanka z sali mnie nauczyła :/ nie uznają karmienia mlekiem modyfikowanym ( kto karmi w taki sposób jest przeklęty na wieki) . ojjj dużo by tego wymieniać...
ale jest też plus: moja córcia urodziła się z kandydozą ( grzybicą skóry) zaraziła się ode mnie, i pielęgniarki zajęły się Julką świetnie, były bardzo troskliwe, opiekuńcze itp, ale myślę też że dlatego bo lekarze nigdy wcześniej nie widzieli takiego przypadku i było wielkie poruszenie w szpitalu. więc dla nich była to sensacja- nawet powiedziały że będą ją pamiętać do końca :D
aha i jeszcze jedno: mam parę żali do szpitala : a mianowicie: że gin nie widział przed porodem mojej grzybicy pochwy ( którą leczyłam wcześniej nystatyną) i dlatego moja mała się zaraziła, a po drugie że nawet nie upewnili się co to jest a już zaczęli podawać Małej jakieś leki na Kiłę które mogą uszkodzić słuch ... dlatego musimy jechać na ponowne badanie słuchu ( i kosztuję mnie to dużo nerwów, chociaż wiem że Julka słyszy :( ) .
więc dałabym im może 3+ na zachętę ;P

PS ostatnio widziałam w rozmowach w toku temat o porodach i jedna babeczka mówiła że najlepiej jest rodzić na TVN : mąż wchodzi na porodówkę z kamerą i koszulką TVN-u :D muszę to wypróbować przy następnej okazji :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2011, o 20:53 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
ankazgdyni napisał(a):
PS ostatnio widziałam w rozmowach w toku temat o porodach i jedna babeczka mówiła że najlepiej jest rodzić na TVN : mąż wchodzi na porodówkę z kamerą i koszulką TVN-u :D muszę to wypróbować przy następnej okazji :D

O, to jest dobre, szkoda, że o tym nie wiedziałam. I tak cesarki były, ale zawsze jakaś motywacja dla personelu :)

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lut 2011, o 23:43 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
wiesz...każdy ma inne przeżycia z porodu i każda kobieta odczuwa to innaczej , znam babki które są bardzo zadowolone że boli bo tak Bóg nas stworzył ( albo innaczej: masochistki ;P ) . inne przesadzają i wszędzie widzą niewiedzę lekarza i niekompetencje personelu i są z góry nastawione na "nie". to wszystko zależy od charakteru. fakt- czasem Ci goście w Rozmowach w toku są jacyś 'opóźnieni" ale włos się jeży jak się słucha ich historie ;) . ps. najlepsze w 'nowych" RWT są te peruki ;P


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lut 2011, o 23:48 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
aha chciałam coś dodać a propos Szpitala im.PCK w Gdyni ( usłyszane od wielu koleżanek ;) )- dotyczy cesarek:
jednym plusem jest to że mają tam salę w której wykonuję się "tylko" cesarki - żadnych innych operacji, ale podobno jak pacjentki leżą a lekarze ją tną to ona to wszystko widzi bo odbija się od sufitu który jest z kafelek hehe to jest hardcore :D
a moją koleżanką z oddziału patologii za szybko zaczęli ciąć - jak jeszcze znieczulenie do końca nie załapało więc podobno bolało ją jak cholera ... to się nadaję do RWT :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 07:42 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ankazgdyni tak jest w większości szpitali (jeżeli nie we wszystkich), oni muszą mieć wolna salę w każdej chwili i jest ona zazwyczaj częścią traktu porodowego. :)
W sumie też bym wszystko widziała, jakbym się uparła, bo odbijało się w lampie nad stołem operacyjnym. Specjalnie tego nie robiłam, bo i po co. ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 10:42 
Offline
Mieszka tu i szlus

Dołączył(a): 22 cze 2010, o 21:38
Posty: 1180
Ja miałam parawan bardzo blisko twarzy, więc choćbym chciała, to nic bym nie zobaczyła. Mojej koleżance robili trzecią cesarkę, dostała znieczulenie tylko na samą cesarkę, nikt nie przewidział, że cały zabieg będzie trwał 3 godziny (albo przewidzieli, tylko jakieś tłoki w szpitalu tym się zajmowali), wycinali jej stare blizny, układali to i owo na swoim miejscu, a po poprzednich cesarkach miała okropnie wszystko pocięte, więc dużo pracy nad nią było. Znieczulenie przestawało działać po godzinie, kolejne dwie to już był hardcore, bo grzebali w niej i szyli na żywca, a anastezjolog mówiła tylko, żeby jeszcze wytrzymała, bo zaraz koniec, dziewczyna płakała na stole, zaciskała zęby i jakoś dała radę, ale traumę przeszła. Powiedzieli jej, że nie chcą jej dawać znieczulenia ogólnego, bo zaraz kończą, a te zaraz trwało prawie dwie godziny. Do tego dla mnie to jakieś chore, kiedy kobieta po takich trzech masakrycznych cesarkach z zalecenia lekarza nie powinna już w ciążę zachodzić, bo grozi to dla niej śmiercią, to nie zastosują zabiegu podwiązania jajników, bo to nielegalne (tak się tłumaczyli lekarze), musi sobie sama zapewnić na resztę życia jakiś środek antykoncepcyjny. Abstrakcja!

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona


Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

©2013 Dzieciowo Mi!