Szpital im. Żeromskiego w Krakowie; poród - koniec września 2010
1. Stosunek lekarza do pacjenta
Ginekolodzy - różnie, oj różnie. Rodzę Ci ja sobie siódmą godzinę, skurcze co 5 minut, jeszcze nastrój dobry, coś tam z mężem gaworzę a tu na obchód wpada jakiś straszy doktor. Nie podam nazwiska, bo się nie przedstawił

Zbadał mnie i oświadczył, że on tu akcji skurczowej nie widzi i " za godzinę proszę z tą panią na patologię".

Na szczęście położna machnęła na gościa ręką i uspokoiła mnie stwierdzając, że ci lekarze czasem kosmiczne głupoty pie.rniczą. Ale to tylko jeden taki agent, resztę ginekologów oceniam na 5 ( miałam styczność z czterema ).
Neonatolodzy i pediatrzy - w porządku, ale raczej trzeba z nich wyciągać informacje, jedna z pań jest baardzo małomówna. Wchodzi, bada, wychodzi. Generalnie 4/5.
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
Mój poród przebiegł bez większych komplikacji, mały był zdrowy, i przez to nie miałam z lekarzami styczności większej niż konieczne minimum. Ciężko więc mi się wypowiadać, nie wiem, jak personel reaguje w przypadku problemów. Słyszałam jednak, i to od paru osób, dość niepokojącą opinię: szpital jest mocno nastawiony na rodzenie siłami natury. I na karmienie piersią. Wiem, że niektóre dziewczyny są "przetrzymywane" w trakcie porodu, zanim zapadnie decyzja o cc. Tak jak moja koleżanka - 5 h skurczy partych, w końcu ktoś zauważył, że dziecko jest za duże i nie da rady go urodzić o własnych siłach..

Bez komentarza.. Jeszcze jedno - aczkolwiek nie wiem, czy to wina lekarza, czy tak się czasem dzieje: w czasie ostatniego usg, przed wypuszczeniem mnie do domu, lekarz stwierdził, że wszystko jest w porządku. Po 3 m-cach krwawienia i kolejnym usg zostałam skierowana na łyżeczkowanie. Macica nie była do końca oczyszczona. Dlaczego lekarz tego nie zauważył? Nie wiem. Może wina jego, może sprzętu.
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
Pokoje porodowe są 4,jedoosobowe. W nich drabinki, worki sako, łóżko składane w fotel, materace i piłki. Generalnie czysto,schludnie i przyjemnie. W jednym z pokoi jest wanna. Sale poporodowe - 4 / 6 osób, odwiedziny gości - konkretnie upierdliwa sprawa, bo od 8 rano do 20.00. Łóżka wysokie i zapadnięte w środku; kobiety z pochlastanym kroczem mają wielki problem, żeby z nich zejść. Dla ułatwienia szpital zakupił jednak podnóżki z Ikei

Przy każdym łóżku stoi "akwarium" dla maluszka.
4. Stan sanitarny
Sale porodowe i poporodowe w porządku, ale łazienka i toaleta.. rozpacz. Prysznice są dwa, w tym jeden baaardzo ciasny, nie ma gdzie położyć swoich rzeczy. Okna nieszczelne, więc w łazience zimno jak jasna cholera. Ogółem - głęboki PRL się kłania.. Prysznic przy salach porodowych - ohyda. Bez klapek ani rusz. Ale można pod nim stać przez cały poród

Ocena - 5 dla sal, 2 dla sanitariatów.
5. Opieka pielęgniarek i położnych
...i to jest powód, dla którego warto rodzić w tym szpitalu. Ja rodziłam z p. Leną. Kobieta konkretna, spokojna, nienarzucająca się. Doradzała, pomagała, ale wiedziała, kiedy się wycofać. Kiedy wyłam z bólu zaproponowała zastrzyk przeciwbólowy. Pytała czy chcę oxy, i zzo. Zrobiła wszystko, żeby ochronić krocze - skutecznie zresztą.
Pielęgniarki pediatryczne - złote kobiety. Odpowiadały na sto milionów pytań, pomagały przy dziecku, w czasie kryzysu laktacyjnego okładały mnie mrożoną kapustą. Przychodziły po ileś razy pomagać mi w przystawianiu Młodego do piersi, bez zająknięcia. Żadna nie dała odczuć, że się jest dla niej złem koniecznym. Dla mnie bomba - 6.