Teraz jest 24 kwi 2014, o 20:23

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 lis 2010, o 21:54 
Offline
Zagląda zza winkla

Dołączył(a): 10 lis 2010, o 21:28
Posty: 1
Szpital im. Rydygiera, ul. Sterlinga, Łódź

1. Stosunek lekarza do pacjenta
To zależy, na którego trafisz:) Ja leżałam przed porodem na OCP-ie i jedyne, co mogę powiedzieć to to, że traktowano nas troszkę jak histeryczki. Ale może i się tak zachowywałyśmy? Po porodzie rewelacja, każdą oglądali, każdej pomagali. 5-
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
Dr W po moim monicie o sączących się wodach, stwierdziła, że to czop płodowy. Po tym, gdy poinformowałam ją, że ten odszedł kilka dni wcześniej, stwierdziła, że musiało mi się przywidzieć. Za to Pani dr, która wzięła mnie na USG i potwierdziła sączenie wód zachowywała się jakbym co najmniej była jej najukochańszą siostrą. Ordynator i z-ca - znają się na rzeczy i potrafią podejmować szybkie decyzje. 5- za panią dr W.
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
Sala przedporodowa- 3 łóżka przedzielone kotarami, ciasno, ale chociaż światło przygaszone. Porodówka jedna, więc rodzące są jakby ustawiane w kolejce wg stanu zaawansowania. Są dwa fotele- jeden dizajnerski specjalnie zaprojektowany by pomóc rodzącej i jeden taki zwykły, który używany jest np do przebicia pęcherza płodowego. Sala wielkości połowy sali gimnastycznej, do niej przylegał pokoik poporodowy, także oddzielony kotarą, więc słyszałam jak inne rodziły (a, że był piątek trzynastego, to było nas chyba 5 czy 6). Dodatkowe wyposażenie- worek sako, cóż za przeklęte ustrojstwo! :)
Sale są 4 osobowe, tak, że akurat mieszczą się 4 łóżka, 4 wózeczki z dziećmi (sale typu rooming-in, jak to się chwalą) i matki. Do pokoju nie wolno wchodzić odwiedzającym (odwiedziny są 2x po 2 h dziennie), rozmowy toczą się na korytarzu. W weekend wyglądało to jak na targowisku, ale założenie słuszne- przy tym wietrzeniu nie masz ochoty na to by ciągle ktoś właził do pokoju, a i idiotów, którzy chorzy przychodzą w odwiedziny nie brakuje. 4=
4. Stan sanitarny
Spuśćmy zasłonę milczenia (to chyba 1 czy 2?) Łazienki są. Ubikacje też. 2 prysznice na 4 czy 5 pokoi... Oczywiście nieśmiertelne kotary, a kosmetyki i ciuchy kładzie się na koszu, bądź parapecie, bo nie ma krzeseł. Generalnie lepiej się niczego nie dotykać za bardzo, wchodzi się w klapkach pod prysznic, myje i zapomina. O toaletach mogłabym napisać pracę dyplomową nt chamstwa i buractwa wśród matek i kobiet w ciąży. Krew, wymiociny i inne prezenty na deskach były codziennością. Mimo, że stał tam mop, parzył w ręce. Ale to nie wina szpitala tylko braku kultury. Sale ok, codziennie sprzątane. 2
5. Opieka pielęgniarek i położnych
Położna podczas porodu zapamiętała moje imię i imię tego w brzuchu i podtrzymywała nas na duchu. Inna, gdy mały miał zaparcie masowała go przez 3 godziny (w nocy) Na każde zawołanie, pomocne. Poradnia laktacyjna na miejscu, Pani z tej poradni każdej pomogła, odpowiedziała na tryliard pytań. Szpital pro-laktacyjny i przyjazny dziecku. Tutaj 6.
Nie wiem, gdzie to wpisać, więc w podsumowaniu- nie ma opcji ZZO. Dlatego mimo raczej pozytywnej opinii, jeśli zwariuję i zechcę mieć 2 dziecko- poszukam takiego, gdzie w tym cierpieniu trochę mi ulżą.
Sękju.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 sty 2011, o 23:24 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
Szpital Uniwersytecki nr 2 im. J. Biziela w Bydgoszczy
Poród: 3 października 2009 r. Jako, że zbyt dużego wyboru nie miałam (w owym czasie, aż dwie porodówki), zdecydowałam się na lepsze zaplecze, czyli oiom noworodkowy itp.

1. Stosunek lekarza do pacjenta:
Ginekolodzy - Opiek na bardzo dobrym poziomie, rzetelna informacja, odpowiednio dawkowana. (Przynajmniej w moim przypadku, gdyby zastrzelili mnie od razu zagrażającą zamartwicą wewnątrzmaciczną, to bym chyba cały czas ryczała, bo niestety wiem co to oznacza, a że nie powiedziano mi tego wprost to miałam trochę mniej stresu) Nie za bardzo dbają o intymność w czasie obchodów i nie pytają się o zgodę na obecność studentów podczas badań. No i niektórzy lekarze traktują pacjentki, tak jakby co najmniej one też studia medyczne skończyli. Ale to ostatnie nie jest regułą. Za to odejmuję punkty! Ocen: 4-
Anestezjolog: Ci z którymi ja miałam do czynienia, to naprawdę świetni ludzie, no może po za tym gazikiem ;) Ocena: 5
Neonatolodzy - rewelacja, lekarze z powołania, z szacunkiem traktuję i dzieci, i ich rodziców. Jak trzeba wszystko dokładnie wytłumaczą. (zaznaczam, ze nie znam wszystkich lekarzy) Ocen: 5
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane):
Jak już pisałam, pracują tam świetni specjaliści, którzy potrafią szybko odjąć decyzję w razie potrzeby! Nie ma tu problemów z cc w sytuacjach zagrożenia. Wcześniej też słyszałam raczej dobre opinie. Ocena: 5
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.):
Patologia późnej ciąży z traktem porodowym, generalnie rewelacja, chociaż mogliby bardziej zadbać o konserwację hydrauliki. Trakt porodowy z zamykanymi boksami, które są oddzielone murowanymi ścianami, chyba w każdym jest łazienka z prysznicem, ale nie mogę tego potwierdzić, bo byłam tylko w jednym.;) Piłek i tym podobnych cudów nie widziałam. Sale są dwu- lub trzyosobowe z systemem rooming-in. Łazienki są raczej na korytarzu - jedna na dwie sale (jest kilka dwuosobowych z oddzielną łazienką na patologii). Dostęp do kuchni, mikrofalówki, czajnika, lodówki. Ten oddział był niedawno remontowany. Patologię wczesnej ciąży pozostawię bez komentarza, najogólniej rzecz ujmując - oddział błaga na kolanach o remont. Więcej nie wiem, bo spędziłam tam zaledwie kilka godzin.
OIOM noworodkowy - rewelacja, też po remoncie, patologia noworodka trochę gorzej, ale nie jest źle.
Dodatkową zaletą jest laktarium, a raczej pani, która zbiera mleko od mam i przekazuje je ich dzieciom na oiomie neonatologicznym i patologii noworodka.
Ogólna ocena: 4
4. Stan sanitarny:
Wszędzie jest czysto, porodówka po remoncie. Podłogi to chyba 4 razy dziennie myją! Problem jest tylko z prysznicami na korytarzach, ale to częściowo wina samych rodzących, a szpital nie naprawia na bieżąco. Punkty w dół za patologie wczesnej ciąży, chociaż tam też jest czysto (Starają się, jak mogą)
Ocena: 4
5. Opieka pielęgniarek i położnych
Położne i położni :) są świetne, zawsze pomogą i pocieszą, jak trzeba. Są bardzo miłe. 5/5
Pielęgniarki noworodkowe to inna historia. Niektóre są bardzo miłe, inne nie powinny pracować z ludźmi. Stosunek do rodziców tych drugich rodem z PRL- zbędny dodatek do dziecka. Tekstów typu: takie duże piersi powinny wyprodukować 400 ml pokarmu, pozostawię bez komentarza. Wiedza o laktacji jest prawie żadna, nie potrafią pomóc w trudnych przypadkach (np: takich jak mój - mała buzia, wielki opuchnięty cyc. tzn. opuchnięta otoczka, która równa się brakowi brodawki) Wszystkie są bardzo oddane dzieciom. Ocena: 4/5 ze względu na tę miłą część personelu.

Ogólnie jestem zadowolona i wybrałabym ten szpital jeszcze raz. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2011, o 09:47 
Offline
Stały bywalec

Dołączył(a): 2 sty 2011, o 21:22
Posty: 167
Lokalizacja: Kraków
Szpital im. Żeromskiego w Krakowie; poród - koniec września 2010

1. Stosunek lekarza do pacjenta

Ginekolodzy - różnie, oj różnie. Rodzę Ci ja sobie siódmą godzinę, skurcze co 5 minut, jeszcze nastrój dobry, coś tam z mężem gaworzę a tu na obchód wpada jakiś straszy doktor. Nie podam nazwiska, bo się nie przedstawił ;) Zbadał mnie i oświadczył, że on tu akcji skurczowej nie widzi i " za godzinę proszę z tą panią na patologię". :shock: Na szczęście położna machnęła na gościa ręką i uspokoiła mnie stwierdzając, że ci lekarze czasem kosmiczne głupoty pie.rniczą. Ale to tylko jeden taki agent, resztę ginekologów oceniam na 5 ( miałam styczność z czterema ).

Neonatolodzy i pediatrzy - w porządku, ale raczej trzeba z nich wyciągać informacje, jedna z pań jest baardzo małomówna. Wchodzi, bada, wychodzi. Generalnie 4/5.

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)

Mój poród przebiegł bez większych komplikacji, mały był zdrowy, i przez to nie miałam z lekarzami styczności większej niż konieczne minimum. Ciężko więc mi się wypowiadać, nie wiem, jak personel reaguje w przypadku problemów. Słyszałam jednak, i to od paru osób, dość niepokojącą opinię: szpital jest mocno nastawiony na rodzenie siłami natury. I na karmienie piersią. Wiem, że niektóre dziewczyny są "przetrzymywane" w trakcie porodu, zanim zapadnie decyzja o cc. Tak jak moja koleżanka - 5 h skurczy partych, w końcu ktoś zauważył, że dziecko jest za duże i nie da rady go urodzić o własnych siłach..:( Bez komentarza.. Jeszcze jedno - aczkolwiek nie wiem, czy to wina lekarza, czy tak się czasem dzieje: w czasie ostatniego usg, przed wypuszczeniem mnie do domu, lekarz stwierdził, że wszystko jest w porządku. Po 3 m-cach krwawienia i kolejnym usg zostałam skierowana na łyżeczkowanie. Macica nie była do końca oczyszczona. Dlaczego lekarz tego nie zauważył? Nie wiem. Może wina jego, może sprzętu.

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).

Pokoje porodowe są 4,jedoosobowe. W nich drabinki, worki sako, łóżko składane w fotel, materace i piłki. Generalnie czysto,schludnie i przyjemnie. W jednym z pokoi jest wanna. Sale poporodowe - 4 / 6 osób, odwiedziny gości - konkretnie upierdliwa sprawa, bo od 8 rano do 20.00. Łóżka wysokie i zapadnięte w środku; kobiety z pochlastanym kroczem mają wielki problem, żeby z nich zejść. Dla ułatwienia szpital zakupił jednak podnóżki z Ikei :) Przy każdym łóżku stoi "akwarium" dla maluszka.

4. Stan sanitarny

Sale porodowe i poporodowe w porządku, ale łazienka i toaleta.. rozpacz. Prysznice są dwa, w tym jeden baaardzo ciasny, nie ma gdzie położyć swoich rzeczy. Okna nieszczelne, więc w łazience zimno jak jasna cholera. Ogółem - głęboki PRL się kłania.. Prysznic przy salach porodowych - ohyda. Bez klapek ani rusz. Ale można pod nim stać przez cały poród :) Ocena - 5 dla sal, 2 dla sanitariatów.

5. Opieka pielęgniarek i położnych

...i to jest powód, dla którego warto rodzić w tym szpitalu. Ja rodziłam z p. Leną. Kobieta konkretna, spokojna, nienarzucająca się. Doradzała, pomagała, ale wiedziała, kiedy się wycofać. Kiedy wyłam z bólu zaproponowała zastrzyk przeciwbólowy. Pytała czy chcę oxy, i zzo. Zrobiła wszystko, żeby ochronić krocze - skutecznie zresztą.

Pielęgniarki pediatryczne - złote kobiety. Odpowiadały na sto milionów pytań, pomagały przy dziecku, w czasie kryzysu laktacyjnego okładały mnie mrożoną kapustą. Przychodziły po ileś razy pomagać mi w przystawianiu Młodego do piersi, bez zająknięcia. Żadna nie dała odczuć, że się jest dla niej złem koniecznym. Dla mnie bomba - 6.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2011, o 09:52 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
O tak Emmoi za wysokie łóżka porodówki powinny dostawać -5 i po cesarce też miałam problem z zejściem, mimo że łóżko nie było zapadnięte. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2011, o 00:18 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
Ja ocenie Szpital im. PCK w Gdyni Redłowie (jedyna porodówka w Gdyni)

leżałam tam też na patologii ciąży ( prawie 3 tyg :( )


1. Stosunek lekarza do pacjenta
nie jest tak źle, może na całą kadrę ginów trafili się dwaj niemili ( ale na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem ;P ) . Ale ogólnie lekarze mili , szczególnie młodzi - widać że mają chęci i zapał do pracy :) ordynator oddziału też bardzo w porządku :)
2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
specjaliści dobrzy , podobno świetnie wykonują cesarki ( tak słyszałam od wielu koleżanek) , większość z nich ma prywatne gabinety. Jak leżałam na patologii już drugi tydzień to potrafili mnie pocieszyć i rozśmieszyć :D . był jeden wyjątek : nazwiska lekarza nie pamiętam ( siwy, niski, stary, w okularach) był po prostu chamski , ale jedna położna powiedziała nam że miał ambicję zostać ordynatorem ale nie wygrał konkursu i się teraz na wszystkich wyżywa, nawet lekarze go nie lubili... pamiętam jak w 3 dobę po porodzie był poranny obchód i sprawdzali moje krocze i zauważyli że wdało się zakażenie , a ten chamski Doktorek przyszedł dopiero jak już inni zdążyli zapisać mi leczenie itp. spytał się : co się stało? a drugi do niego " nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz" no myślałam że spadnę z łóżka ;P
3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
sprzęt...hmmm... no nie bł pierwszej jakości ale też się nie sypał, zresztą nie miałam zbytnio czasu zwracać na to uwagę ;P. sale do rodzenia są dość duże, ładne , wyremontowane, rodzinne, tylko szkoda że tylko jedna jest z wanną :(. mi akurat trafiła się sala na położnictwie 4 osobowa ale było miło. jest też sala dla "VIP-ów" z telewizorem plazmowym 2 osobowa i z osobną łazienką.
4. Stan sanitarny
też nie było źle, ręczniki zwykle były i papier ( no chyba że w weekendy ;P ) , toalety dość czyste... chociaż odstraszały plamy krwi na podłodze w łazience... ( ale to jest raczej obowiązek pań które pobrudziły tą podłogę żeby posprzątać po sobie). ale jest jeden rażący minus: tylko jedna łazienka na cały oddział położniczy ... masakra ..kolejki kilometrowe ... więc trzeba było chodzić poza oddział i mijać przy tym tłum odwiedzających...:/ zgroza...
5. Opieka pielęgniarek i położnych
co do położnych to nie mogę mieć większych zastrzeżeń... no chyba że do położnej która opiekowała się mną podczas porodu... o jejku... krzyczała na mnie, powiedziała że mam być cicho ,że wystraszę jej inne pacjentki itp itd... kazała mi kucać gdy ja naprawdę nie widziałam przy tym żadnej ulgi :( ale ona twardo twierdziła że to mi pomoże :/ założyła mi tak felernie wenflon przed porodem że w czasie parcia po prostu mi się wyrwał :/ nacięła mi kroczę zanim nastąpił maksymalny skurcz więc bolało jak cholera :/ poganiała mnie bo urodziłam o 18 40 a ona do 19 zmianę miała :/ a kroczę zszywał mi stażysta : zaczął zszywać tuż po podaniu znieczulenia, więc też strasznie bolało i nie był ani trochę delikatny.
pielęgniarki na położnictwie ( te od noworodków ) to już inna bajka - zmiany dzieliły się na te w porządku i na te które lepiej przespać ;P
nie pokazywały nic odnośnie pielęgnacji noworodka ( może wyda Wam się to banalne ale ja nawet pieluchy nie umiałam założyć - nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z tak małymi dziećmi a ten temat w szkole rodzenia przegapiłam bo akurat trafiłam na patologie :( ) , żadna mi nie pomogła- stwierdziły że muszę się sama nauczyć, i doszło do tego że koleżanka z sali mnie nauczyła :/ nie uznają karmienia mlekiem modyfikowanym ( kto karmi w taki sposób jest przeklęty na wieki) . ojjj dużo by tego wymieniać...
ale jest też plus: moja córcia urodziła się z kandydozą ( grzybicą skóry) zaraziła się ode mnie, i pielęgniarki zajęły się Julką świetnie, były bardzo troskliwe, opiekuńcze itp, ale myślę też że dlatego bo lekarze nigdy wcześniej nie widzieli takiego przypadku i było wielkie poruszenie w szpitalu. więc dla nich była to sensacja- nawet powiedziały że będą ją pamiętać do końca :D
aha i jeszcze jedno: mam parę żali do szpitala : a mianowicie: że gin nie widział przed porodem mojej grzybicy pochwy ( którą leczyłam wcześniej nystatyną) i dlatego moja mała się zaraziła, a po drugie że nawet nie upewnili się co to jest a już zaczęli podawać Małej jakieś leki na Kiłę które mogą uszkodzić słuch ... dlatego musimy jechać na ponowne badanie słuchu ( i kosztuję mnie to dużo nerwów, chociaż wiem że Julka słyszy :( ) .
więc dałabym im może 3+ na zachętę ;P

PS ostatnio widziałam w rozmowach w toku temat o porodach i jedna babeczka mówiła że najlepiej jest rodzić na TVN : mąż wchodzi na porodówkę z kamerą i koszulką TVN-u :D muszę to wypróbować przy następnej okazji :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lut 2011, o 20:53 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
ankazgdyni napisał(a):
PS ostatnio widziałam w rozmowach w toku temat o porodach i jedna babeczka mówiła że najlepiej jest rodzić na TVN : mąż wchodzi na porodówkę z kamerą i koszulką TVN-u :D muszę to wypróbować przy następnej okazji :D

O, to jest dobre, szkoda, że o tym nie wiedziałam. I tak cesarki były, ale zawsze jakaś motywacja dla personelu :)

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lut 2011, o 23:43 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
wiesz...każdy ma inne przeżycia z porodu i każda kobieta odczuwa to innaczej , znam babki które są bardzo zadowolone że boli bo tak Bóg nas stworzył ( albo innaczej: masochistki ;P ) . inne przesadzają i wszędzie widzą niewiedzę lekarza i niekompetencje personelu i są z góry nastawione na "nie". to wszystko zależy od charakteru. fakt- czasem Ci goście w Rozmowach w toku są jacyś 'opóźnieni" ale włos się jeży jak się słucha ich historie ;) . ps. najlepsze w 'nowych" RWT są te peruki ;P


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lut 2011, o 23:48 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
aha chciałam coś dodać a propos Szpitala im.PCK w Gdyni ( usłyszane od wielu koleżanek ;) )- dotyczy cesarek:
jednym plusem jest to że mają tam salę w której wykonuję się "tylko" cesarki - żadnych innych operacji, ale podobno jak pacjentki leżą a lekarze ją tną to ona to wszystko widzi bo odbija się od sufitu który jest z kafelek hehe to jest hardcore :D
a moją koleżanką z oddziału patologii za szybko zaczęli ciąć - jak jeszcze znieczulenie do końca nie załapało więc podobno bolało ją jak cholera ... to się nadaję do RWT :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 07:42 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ankazgdyni tak jest w większości szpitali (jeżeli nie we wszystkich), oni muszą mieć wolna salę w każdej chwili i jest ona zazwyczaj częścią traktu porodowego. :)
W sumie też bym wszystko widziała, jakbym się uparła, bo odbijało się w lampie nad stołem operacyjnym. Specjalnie tego nie robiłam, bo i po co. ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 10:42 
Offline
Mieszka tu i szlus

Dołączył(a): 22 cze 2010, o 21:38
Posty: 1180
Ja miałam parawan bardzo blisko twarzy, więc choćbym chciała, to nic bym nie zobaczyła. Mojej koleżance robili trzecią cesarkę, dostała znieczulenie tylko na samą cesarkę, nikt nie przewidział, że cały zabieg będzie trwał 3 godziny (albo przewidzieli, tylko jakieś tłoki w szpitalu tym się zajmowali), wycinali jej stare blizny, układali to i owo na swoim miejscu, a po poprzednich cesarkach miała okropnie wszystko pocięte, więc dużo pracy nad nią było. Znieczulenie przestawało działać po godzinie, kolejne dwie to już był hardcore, bo grzebali w niej i szyli na żywca, a anastezjolog mówiła tylko, żeby jeszcze wytrzymała, bo zaraz koniec, dziewczyna płakała na stole, zaciskała zęby i jakoś dała radę, ale traumę przeszła. Powiedzieli jej, że nie chcą jej dawać znieczulenia ogólnego, bo zaraz kończą, a te zaraz trwało prawie dwie godziny. Do tego dla mnie to jakieś chore, kiedy kobieta po takich trzech masakrycznych cesarkach z zalecenia lekarza nie powinna już w ciążę zachodzić, bo grozi to dla niej śmiercią, to nie zastosują zabiegu podwiązania jajników, bo to nielegalne (tak się tłumaczyli lekarze), musi sobie sama zapewnić na resztę życia jakiś środek antykoncepcyjny. Abstrakcja!

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 12:44 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
żałują pieniędzy na znieczulenie i trochę boja się ryzyka .. ahhh ta nasza służba zdrowia :/ co do podwiązywania jajników to leżałam na patologii z kobietą która była w ciąży z 10 dzieckiem- pieniędzy w domu brak, kobieta nie była pierwszej , ani drugiej młodości itp. i lekarz ordynator zapytał się czy nie chciała podwiązać jajników po którymś tam dziecku i że jak chce to oni mogą podwiązać po porodzie... no i powiedziała że chętnie- ale nie wiem jak to się skończyło bo rodziłam zdecydowanie wcześniej od niej ;)
aha i ona była ewenementem bo wycieli jej szyjkę macicy rok wcześniej a ona mimo to w ciąże zaszła... tylko że musiała cały czas w szpitalu siedzieć... ale dowiedziała się o ciąży dopiero w 5 miesiącu bo ją brzuch bolał to pojechała do szpitala :D lekarze byli po prostu w szoku ;P


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2011, o 22:24 
Offline
Mieszka tu i szlus
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2010, o 09:16
Posty: 892
Lokalizacja: Bydgoszcz
ankazgdyni ja myślałam, że takie przypadki nie istnieją :shock: Żeby to była pierworódka, ale dziesiąta ciąża i ona nic nie zauważyła. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lut 2011, o 21:36 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
no wiesz widocznie dobrze znosiła ciąże ;) ale jak weszła na salę w której ja leżałam- w szpitalnej koszuli to szła taka sztywna..widać było że w szoku jest ;) ( zero badań, USG itp- dopiero wtedy w szpitalu zrobili jej wszystko pierwszy raz ) ale faktycznie- nie było nic widać że to 5 miesiąc... ale ja to rozumiem bo u mnie dopiero brzuch wyskoczył w 8 miesiącu :) a zresztą po 9 dzieciach to już chyba organizm się przyzwyczaja ;D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 lut 2011, o 23:16 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
no ja zawsze też tak reaguję ;P wiesz..wszystko byłoby ok jakby było ich stać na tą dziesiątkę dzieci i żeby zapewnić im jako taki dobrobyt... a nie,że każde dziecko chodzi w obdartych ciuszkach i nie mają nawet zeszytów na 1 września... zgroza... żal mi takich dzieci, które są później wyśmiewane przez bogatszych kolegów...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lut 2011, o 20:55 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2009, o 11:45
Posty: 961
Lokalizacja: Wrocław
ankazgdyni napisał(a):
no ja zawsze też tak reaguję ;P wiesz..wszystko byłoby ok jakby było ich stać na tą dziesiątkę dzieci i żeby zapewnić im jako taki dobrobyt... a nie,że każde dziecko chodzi w obdartych ciuszkach i nie mają nawet zeszytów na 1 września... zgroza... żal mi takich dzieci, które są później wyśmiewane przez bogatszych kolegów...

Wiesz co, różnie to jest. Ze mną leżała baba w 10. ciąży i bała się przyznawać, tak na nią ludzie patrzyli. A żadna patologia. Wszystkie dzieci (część już dorosła) zadbane, kochane, wykształcone itp. Po prostu trafiło się dziesiąte. Dają radę, stać ich na tyle, niech mają.
A propos babki - dziesiąta ciąża i zero rozstępów na brzuchu. Z zazdrości żarłam prześcieradło :)

_________________
Kruszyzna
"Primum non stresere" - by maużon
Po pierwsze: Dzieciowo mi!, po drugie: Babskie sprawy
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lut 2011, o 23:01 
Offline
Stoi w progu

Dołączył(a): 4 lut 2011, o 17:11
Posty: 18
nie no skoro stać ją na 10 dzieci to ok ;) nie widzę wtedy nic w tym złego, ale skoro rodzinka żyję z zasiłku to powinni raczej uważać ;) a co do figury po ciąży to ja dookoła widzę kobiety które są chudsze po porodzie ode mnie :(


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 lut 2011, o 16:49 
Offline
Stoi w progu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 lut 2011, o 20:54
Posty: 24
Szpital w Lęborku - rodziłam grudzień 2009.

Stawiłam się na badania, ponieważ minął mi termin. Lekarze dość solidnie przyłożyli się do znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy termin nie minął mi już 2 tygodnie wcześniej. Zrobiono mi KTG i USG, w wyniku którego zaproponowano cesarskie cięcie tego samego dnia. Dwie godziny później synek, zdrów i cały, był już na świecie.
Od razu na sali pooperacyjnej położna przyniosła mi dziecko i przystawiła do piersi zmyślnie układając poduszki pod ramieniem. Młody ssał sobie spokojnie i podsypiał przez kolejne 2 godziny. :)
Po 12 godzinach od operacji zostałam "uruchomiona", przeniesiona na dwuosobową salę, gdzie mogłam odpocząć.

Generalnie wnioski z pobytu w szpitalu w Lęborku są następujące:
- pielęgniarki opiekujące się matkami bardzo dbają o matki
- położne opiekujące się noworodkami bardzo dbają o noworodki.

Ale - niektóre położne od noworodków zachowują się, jakby matka była zbędnym ogniwem ewolucji. Zostałam na przykład opieprzona, że za długo przewijam dziecko. A przewijałam po raz pierwszy, w środku nocy, gdy młodemu wychodziła akurat smółka (w trakcie przewijania). Przydałoby się trochę więcej empatii dla matek, szczególnie gdy to ich pierwsze dziecko.

W szpitalu bardzo dbają o karmienie piersią i nawet po raz dziesiąty pomagają przystawić i pokazują jak to robić. Myją dzieci, żeby spanikowane matki nie musiały ćwiczyć kąpieli pod kranem. Po cesarce dają wybór, czy matka chce przespać się / odpocząć i wtedy zabierają dziecko, czy chce być z dzieckiem. Dziecko po badaniach, pobraniach i tym podobnych sprawach wracało do mnie spokojne, przebrane, przewinięte.
Dodatkowy plus dla doktora Siega, dzięki któremu akcja z porodem zakończyła się szybko i sprawnie. I który będąc na dyżurze regularnie odwiedzał mnie i drugą pacjentkę po cesarce, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Ocena ogólna tak na 4.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 lut 2011, o 15:39 
Offline
Rozsiadł(a) się wygodnie :)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 gru 2009, o 19:33
Posty: 38
Lokalizacja: Kielce
Szpital "Inflancka" Warszawa. Czas porodu 2008 rok.

1. 4 -
Lekarze zabiegani bo szpital przyjmuje wszystkie rodzące pomimo braku miejsc. Trochę zadufani w sobie ale jak się na nich warknie to jest ok.
Lekarze od noworodków cud miód i maliny.
Po prostu kobietki znające życie i bardzo wyrozumiałe, delikatne dla dziecka i bardzo wspierające mamę.

2. 5
Uważam , że miałam samych kompetentnych leakrzy i pielęgniarki.
Wiedziałam wszystko i czułam się bezpieczna.

3. 4
Sale do porodów rodzinnych świetnie wyposażone i nowiuteńkie liczą sobie za nie 600 zł.
Sala przed porodowa lub ostatecznie stara porodówka taka sobie.
Z boksami jak dla koni, mąż wejśc nie może....

4. 4
Stan sanitarny na salach ok gorzej z łazienkami.
Trochę zniszczone ale grzyba nie pamiętam.

5. 5
Położne jak i pielęgniarki bardzo w porządku.
Są wyrozumiałe i pomocne.


Nie wiem jak inni opiszą swój poród w tym szpitalu bo słyszałam wiele złych opini no ale ja mam zawsze szczęście i trafiłam na fajną ekipę.
Nie obyło się bez żadnych zgrzytów ale nie były jakieś bardzo znaczące.

Moja ogólna i subiektywna ocena to : 5

_________________
Obrazek
ZAPRASZAMY NA NASZ BLOG :-)http://ahtozycie.blog.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 mar 2011, o 13:38 
Offline
Stoi w progu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2011, o 13:27
Posty: 17
Hej, a ma ktoś doświadczenia związane z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi? Będę się tam musiała położyć na obserwację i się trochę boję...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 mar 2011, o 14:21 
Offline
Zagląda zza winkla

Dołączył(a): 16 mar 2011, o 13:52
Posty: 4
Opole - Szpital Ginekologiczno Położniczy

1. Stosunek lekarza do pacjenta
6/6 - wszyscy bardzo w porządku. w zasadzie jedyną osobą która mnie osobiście zirytowała była kobieta która przyjmowała mnie do szpitala, poza nią nie mam żadnych zastrzeżeń. zaczęłam rodzić w sobotę wieczorem a skończyłam w poniedziałek rano więc kilka zmian pielęgniarek i lekarzy "zaliczyłam" i mogę wyłącznie polecać ;-)

2. Kompetencje lekarzy i pozostałego personelu (zaobserwowane i zasłyszane)
6/6 - przez tyle czasu ile byłam w szpitalu czyli z tego co pamiętam 6 dni, nie zdarzyło się żeby ktoś czegoś nie wiedział czy żebym została zbyta, a zadawałam miliony najróżniejszych (w tym maksymalnie głupich) pytań i na każde uzyskałam wyczerpującą odpowiedź i uśmiech :)

3. Wyposażenie szpitala (chodzi o jakość sprzętu, wyposażenie sal do rodzenia, ilu osobowe są sale itp.).
5,5/6 - sale na porodówce są pojedyncze. światło lekko stłumione, można włączyć radio, są drabinki, piłki i co tam się jeszcze wymyśli. rooming-in sale podwójne. wszędzie sprzęt nowy, często z naklejkami wielkiej orkiestry. jedyny tyci minus to brak wanny do porodu -przynajmniej jak ja rodziłam to nie było.

4. Stan sanitarny.
6/6 bez dwóch zdań

5. Opieka pielęgniarek i położnych
6/6 panie są rewelacyjne i myśle, że nie ma sensu więcej pisać bo można by tylko chwalić i chwalić ;-)

poza tym nie płaciliśmy za poród rodzinny ani za nic innego:-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona


Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

©2013 Dzieciowo Mi!